Konkurs dobiegł końca. Czas na podium lokalnych smaków, czyli podsumowanie konkursu „Lokalna żywność w twórczości ludowej” i przedstawienie zwycięzców.

Konkurs na najsmaczniejszy wiersz, legendę, piosenkę, opowieść, czy dowcip o lokalnej żywności dobiegł końca. Dziękujemy uczestnikom, sponsorom nagród, gminom, patronom medialnym i wszystkim, którzy śledzili przebieg konkursu. Na naszej grupie na Facebooku było Was prawie 350! Nasze szanowne jury w składzie: Pani Stella Bojczuk-Czachór (Tygodnik Nadwiślański), Pani Katarzyna Kotowska (miasto i gmina Wąchock), Pan Marek Lasota (Mam Plon) wybrało trzech laureatów. Czapki z głów dla zwycięzców. Oto oni: 

I miejsce

Julia i Szymon Ptaszyńscy, Brzydowski Rap 

Julia i Szymon muzykę mają w genach. Pochodzą z bardzo muzykalnej rodziny. Wychowywali się w Ostródzie, ale od roku mieszkają w pobliskim Brzydowie. Ich dom wypełniają dźwięki. Julia gra na gitarze, śpiewa, piszę teksty. Szymon jest świetnym perkusistą, gitarzystą i pianistą. Wszystkiego nauczyli się sami. Właśnie zakładają zespół. Gratulujemy wygranej i życzymy dalszych muzycznych sukcesów!  

– Mam nadzieję że nasza piosenka zachęciła do odwiedzenia Warmii i Mazur i spróbowania regionalnych przysmaków – mówi Julia. My też na to liczymy! 

II miejsce

Tomek Figiel, Legenda o garusie 

Tomek jest muzykiem i gitarzystą. Z pasji, i z wykształcenia. Pochodzi z Zawichostu, mieszka w Krakowie. Gra w duecie Paula&Tomek ze swoją dziewczyną Pauliną Świątek. Koncertują w całej Polce. Legendy i opowieści tworzy od lat. Część można przeczytać w zbiorze „Zawichojskie bajania. Legendy i opowieści niezwykłe” wydanym w 2014 roku.  

– Zamiłowanie do lokalnej kuchni (choć nie każdej) jest wynikiem mojego zainteresowania folklorem oraz polskimi zwyczajami i kulturą – mówi. 

Skąd się wziął garus? 

Nieistniejący już zamek w Zawichoście od stuleci obfituje w przeróżne legendy i opowieści. Niewiele wiemy na temat jego losów i właśnie dlatego, że niektóre fakty nigdy nie zostały wyjaśnione i dużo pozostaje w sferze domysłów, obrósł w przekazywane z pokolenia na pokolenie historie. Wśród nich są zarówno te realistyczne i wysoce prawdopodobne, jak też całkowicie niewiarygodne. Wiadomo na pewno, że w XVII wieku zamek został częściowo zrujnowany przez Szwedów, a na początku dziewiętnastego stulecia wielka powódź na Wiśle zmiotła go z powierzchni ziemi. 

Jedna z opowieści mówi o rozpieszczonej i kapryśnej córce Dobiesława Odrowąża, jednego z pierwszych zawichojskich kasztelanów. Klara, bo tak się zwała, wiedząc, jak ważną osobistością jest jej ojciec, nie liczyła się z nikim. Już jako małe dziecko wykorzystywała wszystkich poddanych i wysługiwała się nimi. Cała zamkowa służba, a także zawichojska ludność musiała spełniać wszelkie zachcianki Klary i nikt nie śmiał się jej przeciwstawiać, gdyż każdy chciał zachować dobre stosunki z kasztelanem. Dodatkowo rodzice dziewczynki byli wobec niej bardzo pobłażliwi i niezwykle wyrozumiali. Wszystko to sprawiło, że wyrosła na egoistyczną i grymaśną osobę. 

Któregoś dnia Klara całkiem przestała jeść. Mówiła, że wszystko, co do tej pory spożywała, przestało jej smakować, a pytana przez służbę, jaki posiłek jej podać, z uśmiechem odpowiadała, że ma ochotę na coś specjalnego i wyjątkowego. Mimo usilnych starań, nikt nie był w stanie jej dogodzić i żadnego z przygotowanych dań nie chciała nawet spróbować. Z czasem Klara bardzo schudła. Była coraz słabsza, zaczęła chorować, ale mimo to ciągle nie chciała niczego wziąć do ust. Kasztelan sprowadzał na zamek najlepszych kucharzy z całej okolicy. Kazał gotować najbardziej wykwintne i wyszukane potrawy, których jego córka na pewno nigdy wcześniej nie próbowała. Jednak na nic zdało się to wszystko. W końcu zrozpaczony ojciec, obawiając się o życie Klary, postanowił wydać ją za mąż, a jej rękę zdobyć miał ten, kto przygotuje posiłek, który wreszcie będzie chciała zjeść. 

Do rywalizacji stanęło kilkudziesięciu śmiałków. Każdy z nich przez cały dzień starał się ugotować coś niezwykłego. Wymyślali najróżniejsze połączenia składników, próbowali swoich potraw, dodawali rozmaite przyprawy, ponownie próbowali, aż w końcu niektórym udało się uzyskać nieznany dotąd smak. Na jedne dania Klara nawet nie chciała patrzeć, inne tylko powąchała, ale żadne nie zachęciło jej na tyle, aby chociaż trochę go spróbować. Z każdą kolejną potrawą kasztelan coraz bardziej tracił nadzieję i oczyma wyobraźni widział swoją konającą z niedożywienia córkę. 

Gdy już wszystkim się zdawało, że dni Klary są policzone, w zamku zjawił się nieznany nikomu młodzieniec. Mówił, że mieszka parę wiosek stąd, gdzie doszły go słuchy, iż kasztelan wydaje córkę za mąż. Przyniósł ze sobą potrawę, której w okolicy nikt wcześniej nie znał. Klara zachęcona wyglądem i zapachem, spróbowała jedzenia podarowanego przez młodzieńca. 

– To jest wyśmienite! – powiedziała, po czym zjadła całość. 

Kasztelan wielce się ucieszył. 

– Młodzieńcze! – rzekł. – Uratowałeś jej życie. Cóż to za znakomite jadło? 

– Nazwałem je garus. 

– Czy możesz zdradzić nam swój przepis? 

– Należy po trzy sztuki jabłek, śliwek i gruszek gotować w jednej kwarcie wody, aż staną się całkiem miękkie. Następnie dodać do tego dwa żółtka rozmieszane z kwaterką mleka i jednym łutem mąki. Całość warzyć jeszcze przez chwilę, a gdy już będzie gotowe, podawać z okraszonymi ziemniakami. 

Kasztelan oddał młodzieńcowi rękę swojej córki i wystawił na zamku huczne przyjęcie. Na stole, rzecz jasna, królował garus. Wszyscy byli zachwyceni nieznanym dotąd daniem. Klara odnalazła szczęście u boku młodego mężczyzny i przestała być rozkapryszoną panną. Garus natomiast przetrwał po dziś dzień i choć jego forma na przestrzeni lat wielokrotnie ulegała zmianom, pierwotny smak pozostał i wciąż urzeka podniebienia wszystkich, którzy mają okazję go spróbować. 

III miejsce

Koło Gospodyń Wiejskich w Pobiednie, Pampuszki drożdżowe 

Przepisy Pań z Koła Gospodyń Wiejskich w Pobiednie zachwycają nie tylko smakiem, ale i formą. Jeden z nich (na pampuszki drożdżowe) tak urzekł nasze jury, że zajął trzecie miejsce. Inne możecie znaleźć na facebooku KGW. Warto!

Pyszne i Zdrowe Pampuszki Drożdżowe

Od dawien dawna nasze babuszki piekły drożdżowe pyszne pampuszki. 

Latem, jesienią, zimą i wiosną (nucąc pod nosem piosnkę radosną). 

I dzisiaj – cała gmina Bukowsko piecze pampuszki – wioska za wioską. 

Chętnie przepisem się podzielimy, marząc, że przysmak nasz rozsławimy. 

Najpierw ugotuj jeden litr mleka; potem je odstaw. Na letnie czekaj. 

Weź drożdżykostkę (to 10 deko). Wkrusz je uważnie w przestygłe mleko. 

Dodaj garść cukrusoli łyżeczkę – mieszaj dokładnie dłuższą chwileczkę. 

Wbij trzy lub cztery jajeczka całe (od wiejskiej kury są doskonałe). 

Potem, do pełnej składników miski, dolej oleju dwie lub trzy łyżki

Zmieszaj składniki wszystkie dokładnie, a gdy się z sobą połączą ładnie 
– dosypuj do nich mąkę wybraną, z troską, przez sito, wcześniej przesianą. 

Mąkę syp wolno, bo – mówiąc szczerze – ciasto jej tyle, ile chce bierze

Wyrabiać trzeba czasu niemało, by ciasto od rąk nam odstawało. 

Znajdź ciepłe miejsce dla swego ciasta. Odstaw przykryte, niechaj podrasta. 

Podczas czekania – wypij kaweczkę. Po półgodzinie odkryj miseczkę. 

Ciasto wyrosło – działaj, nie zwlekaj; gdy nie wyrosło – kwadrans odczekaj. 

Jeżeli ciasto wyrosło ładnie – nożem je „podziób” – niechaj opadnie 
i znów okryte czule ściereczką odstaw – by w cieple urosło deczko. 

Czekając, szykuj wałek, półmiski, bo czas wypieku już bardzo bliski. 

Podsyp stolnicę mąką równiutko, rozwałkuj ciasto – nie za grubiutko. 

Na zgrabne pokrój je kwadraciki, nałóż nadzienie, zwiń rogaliki. 

Możesz formować także pierożki lub poduszeczki – sklejając rożki. 

Farsz – marmolada, ser lub jabłuszka, kiedy chcesz słodkie wrzucić do brzuszka; 

na „słono” – kwaśną dodaj kapustę. Smaczne są nawet pampuszki „puste”. 

Gotowe – luźno ułóż na blasze. Niech chwilkę rosną, a Ty tymczasem 
calutkie jajko wbij do miseczki, rozkłóć, posmaruj – dla lśniącej skóreczki. 

Piekarnik – dobrze gdy z termoobiegiem – na 180 ustawiaj już biegiem. 
Za 20 minut (lub troszeczkę więcej) nałóż rękawice kuchenne na ręce 
i wyciągnij blachę, a na niej pampuszki – rumiane, pachnące, radujące brzuszki. 

Ułóż na półmisku, 

spójrz na nie z zachwytem… 

i … 

I – zajadaj z apetytem – wspominając Babcię przy tem!” 

Nasi sponsorzy

Nagrody w konkursie ufundowali nasi sponsorzy: Przedsiębiorstwo Budowlano-Produkcyjne Tawo-Bis Wojciech Szwarc oraz KGK Home, czyli spółka zajmująca się realizacją projektów mieszkaniowych. Dziękujemy! Mamy nadzieję, że uda nam się w przyszłości zorganizować kolejny konkurs.